Gazeta.pl Poczta i Gmail

17 04 2008

Nigdy w życiu nie miałem problemów z konfiguracją poczty. Moje pierwsze konto, założone trzy lata temu znajduje się na serwerze Gazeta.pl. No i dobrze.Ale ostatnio Gazecie zachciało się nowoczesności i zmieniła interfejs poczty na Gmail. W efekcie od trzech miesięcy nic się jeszcze nie ustabilizowało, wiadomości z serwerów nadal są przenoszone na nowy serwer i - co najgorsza - można się tam dostać tylko przez przeglądarkę. Tak więc Gazeta chyba myśli w ten sposób: Nie lubi takiej formy, trudno. Jego problem. Co nam będzie życie zatruwał. Pewno jakiś zacofany jaskiniowiec na Comodore 64. A ja nie lubię tego, bo wolę sobie odbierać pocztę w Thunderbirdzie - bardziej komfortowo, o wiele szybciej się wczytuje, i przychodzą wszystkie wiadomości. Co z tego, że to głównie spam - nie muszę wpisywać do programu wszystkich adresów, spod których ma przychodzić poczta. Do tego jeszcze linki sponsorowane Google… ich nie było nawet w starej Poczcie, więc to irytujące.

A, i jeszcze coś - żeby znaleźć Pomoc trzeba się mocno nagrzebać, a dostać się na tą  nieszczęsną modyfikację Gmaila można tylko jedną metodą - zalogować się na stronie Poczty Gazety, później wcisnąć Przejdź do nowej poczty, po czym poczekać aż demonicznie długi czas ładowania się zakończy.

Portal ten twierdził, że to będzie ogromna rewolucja na plus, ale cóż, trudno. Autorzy robili nawet odliczanie do otwarcia i umieścili na stronie prezentację mówiącą, co się zmieni. No dobrze, ale w rzeczywistości pokazywała tylko… co to jest poczta internetowa.

Jak widać, Gazeta zaliczyła wpadkę. Hmm… a może jednak mówię coś źle? Może konto działa tylko na jakimś Outlooku, czy Windows Mailu, które już zapomniałem jak się obsługuje? Ale cóż, to by było zbyt ciężkie oskarżenia (M$ jest be).





Microsoft® Notatnik 5.1

8 04 2008

Jest mnóstwo małych programików o ogromnej funkcjonalności, które tworzy się dla zastąpienia Notatnika. Ich zaletą jest m.in. licencja freeware lub open source, bo… nie wiadomo, czy Notepad jest darmowy, czy nie? :) Wystarczy otworzyć Informacje o programie, żeby to sprawdzić. Widnieje tam coś takiego:

Copyright © 1981-2001 Microsoft Corporation.
Ten program jest licencjonowany zgodnie z warunkami z Umową licencyjną użytkownika oprogramowania, którą posiada [Twój nick].

EULA (Umowa licencyjna) jest po angielsku, a do tego strasznie długa, więc zbyt dużo z niej nie wyniosłem, ale wiadomo, że Windows (więc oczywiście to licencjonowane oprogramowanie) jest płatny (drogo). No więc jeśli Notatnik ma tą samą licencję, to znaczy, że jest… programem komercyjnym (!). Hmm… to trochę dziwne, bo wychodzi, że jeśli dałeś/łaś komuś nagranego na dyskietce Notepada (który zajmuje 78,5 kB), to jesteś przestępcą.

Jeszcze jedną sprawą, którą chciałby poruszyć jest fakt, że notatnik ma JUŻ wersję 5.1 (w Windows XP SP2), ale najnowsza to 6.0 (Viiista). Może wie ktoś co ONI w nim zmieniają bo ja widzę tylko to, że cały czas przystosowuje się do kolejnych modernizacji Okienek. A co najfajniejsze, 5.1 został wprowadzano razem z Service Packiem 2, czyli tak jak wszystkie aplikacje został niby-zaktualizowany.Ale przecież on stanął w miejscu dwadzieścia lat temu, więc po co zmieniać cały czas numerki wersji?

Sprawdźmy jeszcze powód, dla którego MS wsadza Notatnik do każdej wersji Windowsa? Raczej nie dlatego, by był tam jakiś szybko uruchamiający się program, bo włącza się on tylko o połowę krócej niż WordPad, przy którym wygląda jak blade kurczę przy wyrośniętym indorze. Może więc dlatego, że towarzyszy nam od 23 lat? No raczej. Pojawił się Windowsie 1.0 i chociaż zmienił się od tego czasu tylko w wyglądzie, to chyba nikt nie chciałby go wywalić, co?





Internet Explorer VI

6 04 2008

Obiecywałem na początku, że będzie to blog o aplikacjach, a do tej pory skupiałem się raczej na grach. No więc zacznę od najłatwiejszego, czyli od tego, czego nie lubię ja, jak i cała wieś.

IE ponoć był kiedyś bardzo fajną przeglądarką, ale przestał nią być. Znana większości użytkowników i zamontowana w Windows XP wersja 6.0 została wydana w październiku 2001 roku i do października 2006 (premiera wersji 7.0; strona) nie dokonała się w nim żadna znacząca przemiana. Czytałem kiedyś w bibliotece archiwalny numer Komputer Świata i w teście przeglądarek IE6 był pierwszy. No cóż, Microsoft już wie, że wydanie jednej konkretnej aktualizacji (SP2) w ciągu pięciu lat nie popłaca. Mało tego - IE7 działa tylko na WinXP z Service Pack’iem 2, lub na Viście. To pierwsze trudno zainstalować na nielegalnym Windowsie (ale się da), a to drugie ponoć bardzo wepchnąć na dysk, ale tego z kolei nie chcę.

Tak więc na zawsze w pamięci zostanie mi IE “Mendius” 6.0. Co oferuje? Właściwie to nic. Wszystko co jest w podmiocie Microsoftu została udoskonalone i rozbudowane w każdej innej przeglądarce. Do tego w porównaniu z Firefoksem wygląda naprawdę ohydnie. Nie blokuje wyskakujących okienek, co pewnie zdaniem twórców jest plusem, bo pozwala na łatwy zarobek dla męczących się autorów stron, którzy za coś muszą chleb kupić. Ponadto ostatnio ten program mi zdziczał. Zawiesza się średnio na co drugiej stronie, jaką się w nim otworzy. Nie ma menedżera pobierania plików, więc pokazuje się małe okienko z postęperm pobierania. Twórcy FlashGeta ulitowali się nad tymi nieświadomymi konkurencji dla M$ neszczęśnikami i zintegrowali swój program z IE. Ale do Firefoksa też można doinstalować plug-in pozwalający na korzystanie z FG, więc co to za zaleta?

Na stronie nowszej wersji widnieje napis: Słyszeliśmy opinie klientów. Chcą programu łatwiejszego i bardziej bezpiecznego. Ponadto też żeby wystawał trochę powyżej poziomu pokrywy szamba, czyli kilkanaście metrów wyżej niż wersja VI.





“O my godness!” - WordPress 2.5

5 04 2008

Słyszałem niedawno na jednym z moich ulubionych blogów, że wyszła niedawno aktualizacja systemu blogów WordPress. Z ciekawości zalogowałem się zaraz potem na swojego dziennika, żeby sprawdzić, co się zmieniło. Wtedy jeszcze nic. Dwa tygodnie od tamtego momentu, tzn. dzisiaj, pomny faktem, że trochę zaniedbuję blog, wpadłem sobie na panel administratorski i zostałem wyjątkowo miło zaskoczony. WordPress, program-staruch pod względem grafiki awansował do wersji 2.5 (img).

Co to znaczy? Teraz nie da się wręcz porównywać interfejsu WP do jakiegoś tam nędznego Bloggera, czy - o zgrozo - Onet.pl Blog. Wygląd jest WYŚMIENITY. Kojarzy się nieco z Wordem 2007, ale jest bardziej przejrzysty. Oko cieszy się od samego patrzenia. Zaokrąglenia, jasne barwy, nieduże kontrasty, wszystko wyrzucone na sam wierzch - tego w 2.0 nie było. Mieliśmy tam natomiast ostry niebieski kolor przeplatający się z czarnym i białym. Jak dla mnie ta wersja powinna być oznaczona numerem 3.0, bo wyróżniało by się bardziej niż 2.5. Ale cóż - menu Start i pasek szybkiego uruchomienia, oraz inne znane nam elementy systemu Windows pojawiły się w niepozornej edycji 3.1.

Jakie są wady? Pozostała spotykana już mieszanka angielszczyzny z polszczyzną. Mogą się zdarzyć zabawne ścięcia, kiedy podgląd tekstu nie rejestruje co się napisało, i wygląda, jakby rzeczywiście nic się nie napisało, a po paru sekundach zaczynają wyskakiwać litery, przed chwilą niewidoczne. No cóż - program jest jeszcze we wczesnej wersji i długa droga przed nim - byle tylko nie po dziurach, wybojach i rowach irygacyjnych :).

PS: Bracia małej wiary, którzy męczycie się z innym badziewiem, nawróćcie się na WordPress!